• Wpisów: 33
  • Średnio co: 63 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 19:47
  • Licznik odwiedzin: 1 559 / 2152 dni
 
notyourbusiness
 
Cześć wam. Już po 12 byłam w domu, teraz siedzę sobie przed kompem z obiadkiem koło siebie na talerzyku i piszę tutaj o tym, co dzisiaj się wydarzyło. A mianowicie, jako wolontariuszka z koleżankami pojechałam do Domu Starców. Jakie pierwsze wrażenie? "Chcę stąd wyjść!" Niezbyt miły zapach, ale za to wnętrze było całkiem ładne! Kiedy poznawałam te wszystkie starsze panie, na samą myśl robi mi się bardzo przykro. Choć spędziłam z nimi te kilka godzin, to już za nimi tęsknię. Opowiadały o tym, co im dolega, co ich boli, czego się boją. Ale rozmawiałyśmy też o przyjemnych rzeczach. Jedna pani prawie płakała wspominając śmierć zmarłego męża i to, że jej dzieci jej nie odwiedzają. Mówiła że bardzo chciałaby żeby do niej przyjechali, że tęskni za nimi i ciągle czeka z nadzieją na to, że przyjadą. Mówiła, że kocha swoich wnuczków i bardzo chciałaby ich zobaczyć, że nie całuje ich gdy widzi bo jest bardzo rozchorowana, ale kocha wąchać ich włosy, czuć ich bliskość. Znienawidziłam osoby, które zostawiły swoich rodziców na pastwę losu w takim budynku, nie odwiedzając ich. A oni ciągle mają nadzieję... To bardzo przykre, kiedy widzi się takie smutne osoby i słyszy się jak opowiadają, że opiekowali się własnymi dziećmi a oni teraz nawet do nich nie zajrzą. Była też bardzo wesoła pani, mimo tego, że nie może chodzić, leży ciągle na łóżku sama w pokoju, rozmawiała z nami jakby była całkiem zdrowa. Było bardzo śmiesznie, uśmiałam się aż do łez, bo trochę nie łapała tematu i mówiła od rzeczy, ale była bardzo sympatyczna. Pomagałyśmy przetransportować ich na rehabilitację, wybrać ćwiczenia, zawoziłam na wózku pewną panią, miałam jechać z nią windą na inne piętro, ale przestraszyłam się kiedy w windzie zajęła się nią pielęgniarka, bo chyba traciła przytomność i kontakt ze światem. Było niesamowicie, tyle refleksji przyniósł mi ten wyjazd... Na koniec poszliśmy d kawiarenki gdzie ugoszczono nas lodami, herbatką, ciastkami, cukierkami, paluszkami : ) Ten dzień nie zapomnę do końca życia, wyrazy twarzy tych wszystkich ludzi... Ostatnie chwile z nimi spędzone, kiedy musieliśmy iść dalej, to 'do widzenia' i patrząc w ich stare, smutne oczy zamykając drzwi do ich pokoju. Jeju, na prawdę bardzo smutne. Mam nadzieję, że po wakacjach w liceum też będzie możliwość pojechania jako wolontariusz do takiego zakładu, bo pragnę jeszcze raz się z nimi wszystkimi zobaczyć.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego